Duża porcja lodów

Tym razem niezbędna porcja koloru na poszarzałe, jesienne dni. Finał mojej przygody z Sew Sweet QAL organizowanej przez Joannę z bloga Shape Moth.

P 8-1

Od razu postanowiłam, że gotowe bloki będą częścią kocyka dla dziewczynek. Początkowo planowałam podłogowy patchwork. Teraz wiem, że będzie wisiał na ścianie. Idealnie rozweseli pokój w sezonie jesienno – zimowym. Nie, nie narzekam na pogodę, tylko jak zrobić znośne zdjęcia, przy braku słońca?!

P 8-2

Wracając do lodów…

Trochę mnie poniosło kolorystycznie i wzorzyście 😉 Ale może tak na mnie działa PP (paper piecing)? Jak i poprzednio składanie kolorów sprawiło mi dużo frajdy, ale nie ma co kryć, dziewiąty blok szyłam już oparta czołem o maszynę.

P 8-3

Od początku wiedziałam, że przy tej gamie barw tło bloków będzie białe. Pozostawało tylko pytanie jak przepikować. Nie chciałam odwracać uwagi od lodów, stąd decyzja o prostym, geometrycznym przeszyciu. Podobnie z lamówką – pierwszy raz zrobiłam jednobarwną (do tej pory mam wątpliwości…).

Plecy kocyka to bardzo wesoły żółto – biały zygzak.

P 8-4

Kolejne szycie, kolejne doświadczenia. Już wiem, że przy blokach szytych na papierze, złożonych z niewielkich kawałków, znaczenie ma grubość, gramatura tkanin. Dobierając zestaw materiałów wcale się tym nie przejmowałam i w trakcie szycia zobaczyłam różnicę. Przy grubszych blok robi się miejscami „wyboisty” i sztywny na szwach. Prasowanie pomaga, ale może się okazać, że taki obrazek nie będzie się nadawał do użycia jako część kocyka dla malucha.

P 8-5

Ten kocyk to kolejny dowód na to, jak wspaniale i bezkarnie można bawić się szyjąc. Że można odejść od architektonicznej, monochromatycznej palety i nie trzeba być zawsze serio 🙂

P 8-6

Reklamy

Jesienny kocyk dla jesiennego chłopaka #7

Nareszcie skończony! Utknęłam z nim na obszywaniu lamówką. Trochę czasu zajęło mi znalezienie tkaniny o jakiej gdzieś tam, podświadomie myślałam. Tym razem wybrałam ten sam, którego użyłam do kamizelki dla Makro (kolekcja Jungle Ave Art Gallery Fabrics). Ale, ale – zaczynam od lamówki  a co z resztą? Tym razem po raz pierwszy zabrałam się za jodełkę.

P 7-1

Wiedziałam już na szczęście, że trójkąty uzyskuje się po zszyciu kwadratów. Poszło w miarę gładko. Wyciągnęłam tez kolejną naukę o dokładności, o docisku stopki… Używałam nowego bawełnianego wypełnienia ze sklepu B-craft – jestem z niego bardzo zadowolona, fajnie się pikuje, kocyk jest miękki i lekki.

P 7-2

Jodełkę uszyłam z gładkich tkanin, dopasowanych do wzoru z drugiej strony kocyka: kolejny raz z kolekcji Zoology Michael’a Miller’a (tym razem Dirt, piękna nazwa :). Lekko przepikowałam, dodałam wspomnianą na początku lamówkę i gotowe. Wyszedł ciepło jesienny patchwork dla niespełna miesięcznego malucha.

P 7-3